Mieszkanie w budynku z lat 70-tych zastaliśmy w opłakanym stanie.
Ciemna, stara kuchnia z mało funkcjonalnym murkiem oddzielającym ją od salonu. Nad półwyspem półka z oświetleniem, która jest doskonałym zbieraczem kurzu i tłuszczu. Kształt salonu został zmieniony przez poprzednich właścicieli tak, aby powstała wnęka na dużą szafę w salonie oraz modne kiedyś wnęki z półkami z karton gipsu.


Łazienka, pomimo sporych rozmiarów również nie wyglądała dobrze. Ciemne, ciężkie meble, płytki w różnych formatach, kolorach i wzorach. Do łazienki były na jednej ścianie drzwi wejściowe a na drugiej duże przesuwne drzwi prowadzące do małego pokoju. Aby było jeszcze ciekawiej wstawiono narożną wannę.


Mieszkanie na pierwszy rzut oka miało dwie duże wady. Było bardzo niskie – 244 cm, a tą małą wysokość potęgowały jeszcze wysokie, nieregularne i ciężko wyglądające belki nad oknami.


Naszymi klientami było sympatyczne małżeństwo z kotem. Mieszkanie nie spełniało ich potrzeb funkcjonalnych, nie mówiąc już o wyglądzie. Przez dużą część czasu tak się skupiliśmy na prostowaniu ścian, podwyższeniu optycznym pomieszczeń, tworzeniu miejsc do przechowywania, że w pewnym momencie prac uciekł nam z horyzontu kot i jego potrzeby. Przypomniał nam o sobie na finiszu prac.

Przygotowanie projektu

Projekt przygotowaliśmy dość sprawnie. Klient okazał się otwarty, a nasze pomysły trafiały od razu w jego gusta. W zasadzie cały proces przeszedł bez większych poprawek, co od razu nastawiało nas pozytywnie do późniejszej realizacji. Cieszyliśmy się, że mamy w projekcie nowoczesne klimaty, sporo koloru we wnętrzu i kilka fajnych detali, zarówno w formie jak i kompozycji.
Po skończonym projekcie klient otrzymał od nas propozycję realizacji projektu pod klucz. Zajęliśmy się całym remontem, a później urządzaniem mieszkania.

Remont w mieszkaniu w starym budownictwie

Stare budownictwo, w bloku stanowcza większość mieszkańców pewnie 55+. Z doświadczenia wiemy, że lepiej zadbać o wszystkie formalności w takim otoczeniu, zwłaszcza, że od wspólnoty otrzymaliśmy kilka kartek wytycznych i zasad w przeprowadzaniu remontów.
Przy remoncie generalnym pierwsze problemy wychodzą po pracach rozbiórkowych i wyniesieniu wszystkich starych rzeczy. Aby zrealizować projekt łazienki musieliśmy przesunąć liczniki, które były zlokalizowane pod umywalką, a my mieliśmy w planach w tym miejscu szafkę z szufladami w zabudowie. Na podłodze w całym mieszkaniu miały pojawić się panele winylowe. Niestety po wyburzeniach i dość zaawansowanych pracach instalacyjnych mieliśmy spore kłopoty, aby całą posadzkę porządnie wyrównać i zrobić to tanim kosztem. Dodatkowo, chcąc wykorzystać każdą dostępną przestrzeń na miejsce do przechowywania, musieliśmy przesunąć również domofon na zabudowę meblową.

Ryzyko zmian we wstępnym projekcie

W trakcie remontu, kiedy klient zaczyna coraz bardziej czuć się jak u siebie, jest czas kiedy zdarzają się zmiany do projektu. Nie inaczej było i tu. Już po zrobieniu instalacji padły hasła: klimatyzacja, młynek, filtr do wody 🙂 Uwielbiam te momenty :), bo one podnoszą mi skutecznie ciśnienie. Oczywiście jest czas na tego typu wytyczne przed rozpoczęciem projektu, no ale czasami potrzeba czasu, żeby na coś się zdecydować. Tego typu zmiany od razu niosą ryzyko, że:

1. Nie zmieścimy czegoś co było zaplanowane

2. Coś, co zostało już zrobione, będzie trzeba poprawić, zrobić od nowa co oznacza, że wzrosną koszty robocizny.

W tym przypadku wybrnęliśmy bez większych szkód dla projektu, ekipa wykazała się wyrozumiałością a klient pozostał szczęśliwy, z dodatkowymi udogodnieniami. Przy okazji przekonałam się jakim problemem jest znalezienie montażysty do młynka do odpadów. Wykonałam kilkanaście telefonów, zanim ktoś zdecydował się pomóc.

Zakup wyposażenia i kot

Pod koniec prac instalacyjnych zaczynam robić zakupy wyposażenia. Raz jeszcze odwiedzam sklepy, sprawdzam materiały, dobieram jedno do drugiego, żeby wszystkie faktury, odcienie materiałów pasowały do siebie. Przy tej okazji inwestor przypomniał nam o kocie, który gubi sierść i nie ma opcji
żebyśmy wstawili do salonu piękną, niebieską kanapę, którą zaakceptował w projekcie. Wymiana zdjęć, maili, sms i mamy decyzję co do koloru. Ta niebieska sofa była w centrum całego projektu salonu! Serce bolało, ale musiałam dać się przekonać klientowi. Wstawiliśmy jaśniejszą, a tkaninę, która miała być pierwotnie na sofie daliśmy na zasłonę. Tym sposobem kot może się wylegiwać na sofie, klient nie ma kłopotu ze sprzątaniem a ja zostałam uszczęśliwiona przez naszą p. Marzenkę od dekoracji okiennych niebieską zasłoną :).

Wizualizacja vs. Rzeczywistość

Na etapie wizualizacji, których osobiście nie robię, została wstawiona do projektu wybrana przeze mnie sofa Carmen z Befame. Pech chciał, że wymiary sofy wzięliśmy z jednego ze sklepów, który oferował tę sofę, a nie ze strony firmowej producenta. Na etapie zamówienia okazało się, że sofa jest większa o 10 cm z każdej strony, a my mamy przecież wszystko wyliczone co do centymetra. Bardzo zależało mi na tym modelu sofy, ze względu na jej design i każda inna kanapa nie przekonywała mnie. Zaryzykowałam i zamówiłam, zgodnie z projektem. Dla bezpieczeństwa zmniejszyliśmy o kilka cm kuchnię, co finalnie nie popsuło ani jej funkcjonalności ani wyglądu.

W trakcie urządzania mieszkania wszyscy zapomnieliśmy, że kilka miesięcy wcześniej była mowa o drzwiczkach dla kota w drzwiach do łazienki. W łazience miał on bowiem swoje miejsce w sporej kuwecie, dla której przesuwaliśmy przecież ścianę, żeby się zmieściła. Całe szczęście okazało się, że montaż takich drzwiczek to nie problem i nawet po zamontowaniu drzwi można je założyć w skrzydle drzwiowym. Drzwiczki zostały zamontowane po pierwszym sprzątaniu mieszkania i wszyscy już czuliśmy zbliżający się finał. Jak to w takich momentach bywa, po teście otworu przez kota okazało się, że rozmiar drzwiczek nie jest dostosowany do obwodu zwierzaka :). Finalnie problem został rozwiązany – piękne drzwiczki dla milusińskiego są, a ten nie musiał przechodzić na specjalną dietę.

Na etapie produkcji mebli i montaży też zawsze są emocje, bo ta praca jak wiadomo nudna nie jest.
Tworząc projekt wymyśliłam sobie, że nie chcę zwykłej czarnej płyty nad siedziskiem, ale ma mieć ona drobny wzór. Po poszukiwaniach znalazłam coś nietuzinkowego a klient zaakceptował pomysł….niestety z powodu braku materiału na magazynie i długich terminów dostaw z Włoch w czasach pandemii, musieliśmy wymienić płytę na inną, równie nietuzinkową. Życie…

Finał

Przy okazji wykańczania mieszkania, wykonaliśmy sporo rzeczy nie przewidzianych w początkowych założeniach. Odnowiliśmy stare drzwi wejściowe, dokonaliśmy renowacji zniszczonych drewnianych parapetów, odmalowaliśmy stare grzejniki i odświeżyliśmy wygląd balkonu.

I tak oto remont niestety wydłużył się a ja, wykonawcy i przede wszystkim klient dotrwaliśmy do końca mocno już zmęczeni. W międzyczasie część ekipy zaliczyła 2 tygodnie z wirusem, a mnie przez to też towarzyszył ciągły stres, bo kiedy większość była zamknięta w domach, ja spotykałam się z wieloma ekipami.

W projekcie pod klucz oddaję mieszkanie urządzone i posprzątane. Dbam o każdy detal i nie oddam kluczy dopóki stan mieszkania nie będzie idealny. Co prawda programy telewizyjne są na finiszu pełne łez szczęścia i niespodzianki, ale nam towarzyszy w takim momencie raczej uczucie ulgi i wielkiej satysfakcji. Klient zawsze wpada w międzyczasie z ciekawości zobaczyć swoje przyszłe lokum, więc wie czego się spodziewać. Ostatnia wizyta w mieszkaniu na oddanie kluczy i teczki z dokumentami jest dla mnie zawsze sporym przeżyciem. W zasadzie w każdym urządzonym przeze mnie mieszkaniu czy domu mogłabym żyć. Spędzam tam w końcu kilka miesięcy, znam każdy jego kąt, każdą rysę jeśli takowa powstała, więc czuję się jak u siebie. Zawsze na pamiątkę zostają mi zdjęcia i czasami film 🙂



Call Now Button